Miś Szumiś vs Sterntaler, czyli o gadżetach, których nigdy nie chciałam mieć

Jeśli jesteście ze mną już dłuższy czas, to pewnie wiecie, że nie jestem zwolenniczką modnych gadżetów dla maluchów. Nadal nie rozumiem fenomenu (i ceny!) żyrafki Sophie, nigdy nie uważałam, że Szumiś jest wart swojej ceny, a spacer bez trójkołowego Quinny jest niemożliwy. Tym razem jednak kajam się i biję w piersi na kolanach, bo stałam się posiadaczką dwóch takich gadżetów – Misia Szumisia i jego konkurenta, osiołka Sterntaler.

Szumiące zabawki, czyli z czym to się je?

Osiołek Sterntaler to urocza maskotka, która ma w sobie mechanizm imitujący dźwięk. Dla normalnego człowieka brzmi on dość dziwnie, ale podobno maluszkom przypomina bicie serca mamy, które słyszał będąc jeszcze u niej w brzuchu. Znajdziecie nie tylko osiołka, ale też inne zwierzątka.

Szumisie to również seria pluszaków wydających dźwięki. Tu jednak mamy kilka opcji do wybooru, zarówno jeśli chodzi o ich wygląd, jak i szumy, które wydają.

Po co takie bajery? Ano po to, że szumy maluszka uspokajają, kojarzą się z dźwiękami, które docierały do niego przez brzuch mamy. Na pewno znacie metodę z suszarką czy odkurzaczem, które to uspokajają maluchy? Te zabawki mają podobne działanie 🙂

Jak stałam się posiadaczką szumiących zabawek?

Ponieważ Filip to moje drugie dziecko, praktycznie nie musiałam kupować mu wyprawki, bo wszystkie większe rzeczy typu wózek, łóżeczko, bujaczek, zostały mi po Lenie. Miałam trochę wyrzuty sumienia, że nie ma nic „swojego”. Akurat moja znajoma miała do sprzedania osiołka Sterntaler. Poczytałam opinie i pomyślałam – czemu nie. I tak oto trafił on w moje ręce. A Szumiś? Szumisia dostaliśmy w prezencie 🙂

Warto czy nie warto?

Na to pytanie musisz sobie odpowiedzieć sama. Ja postaram się pokazać ci wady i zalety obu zabawek.

Przede wszystkim cena – obie zabawki to koszt ponad 130-150 zł (Szumisie mają różne wersje, więc jeśli nie chcesz wydawać aż 200 zł na niego, możesz znaleźć tańszą wersję). To niemało zważywszy na to, że nie wiesz, czy zabawka się u was sprawdzi. Dobrą opcją jest więc kupienie używanego misia. Zarówno Sterntaler jak i Szumisiowe zabawki bardzo łatwo czyścić – wystarczy wyjąć z nich mechanizm szumiący i można je normalnie wyprać. Jeśli chodzi o wygląd – osiołek moim zdaniem jest bardziej uroczy, niż Szumiś, wygląda jak przytulanka, którą aż chce się wziąć w ramiona. Szumisie są dość sztywne, raczej ciężko się do nich przytulić. Szumiś za to bije na głowę Sterntaler pod względem dźwięków – w naszym modelu jest kilka różnych szumów, w osiołku – tylko jeden dźwięk (bicie serca). W obu zabawkach głośność szumów jest regulowana. Jednak aby zrobić to w osiołku, trzeba go rozpiąć (zapięcie na rzep, dość mocno hałasuje przy odpinaniu), w Szumisiu – wszystko robi się jednym guzikiem, którym można sterować bez otwierania misia. Tu więc kolejny plus dla Szumisia. Obie też włączają się automatycznie, kiedy dziecko zapłacze lub poruszy się. I to, co mojego męża przekonało do Szumisia najbardziej – cały wyprodukowany jest w Polsce.

Moim zdaniem po kilku tygodniach testowania obu zabawek, nie wyobrażam sobie życia bez Szumisia. Wprawdzie nie udało mi się jeszcze doprowadzić do tego, by uśpił Filipa w łóżeczku (w tym wypadku cyc rulez). Ale gdy odłożę go i włączę Szumisia, potrafi przespać nawet 2 godziny. Osiołkowe bicie serca nie działało na moje dziecko. Może bardziej sprawdziło by się np. u wcześniaków. Zresztą – w Szumisiu także jest dźwięk bardzo podobny do bicia serca. Mój syn jednak najbardziej lubi coś, co brzmi jak lejąca się woda. Może dlatego, że w wannie podczas kąpania potrafi nawet… usnąć 🙂

*wpis ten NIE jest w żaden sposób sponsorowany

Facebookgoogle_pluspinterest

4 Comment

  1. Karolina says: Odpowiedz

    Czytając artykuł mogę tylko potwierdzić skuteczność Szumisia choć mamy go dopiero drugi dzień jest świetnym prezentem dla maluszka. Ja również jestem przeciwna gadżetą dla dzieci które czesto poza kosmiczną ceną niczego nie wnoszą do życia dziecka. Oliwka urodziła się 2 tygodnie temu a wczoraj dostała w prezencie od dziadków Szumisia i uważam osobiście, że to najlepszy prezent jaki bedzie z nami przez długi czas. Mała śpi spokojnie a i mój mąż odpadł tuląc córeczke i wsłuchując się w szum jaki emituje miś. Polecam go wszystkim ❤

  2. My dotychczas nie korzystaliśmy z szumisia i w sumie zastanawiam się ciągle czy ewentualnie kupować go przy drugim.

  3. […] Ale ponieważ o tym pisałam już we wcześniejszym wpisie, nie będę się powtarzać. Zainteresowanych zapraszam tutaj. […]

  4. Ania says: Odpowiedz

    Kiedy 5 lat temu rodziłam córkę o Szumisiu jeszcze nie słyszałam. Dopiero kilka miesięcy temu, kiedy przyjaciółka urodziła dziecko, podczas poszukiwań prezentów dla noworodka, napotkałam tego cudownego Misia 🙂 Muszę powiedzieć, że naprawdę działa i jestem pod wrażeniem, że zabawki dla dzieci można kupić już dla takiego dzidziola 🙂 Niedługo czeka mnie kolejny poród i fajnie byłoby takiego Szumisia dostać 🙂

Dodaj komentarz