Rodzinne dialogi VIII

Jak to matka polka niepracująca, siedzę w domu z dziećmi cały dzień i nic nie robię. Że pogoda ładna, to siedzenie w domu zmieniliśmy na siedzenie w ogrodzie. Brzdące wesoło bawią się na kocu, sielski widok, nie powiem. Rozczuliło mnie to kompletnie, oznajmiam więc „Posuńcie się trochę, położę się w środku i zrobimy sobie zdjęcie„. Na co moja córka pyta: „Mamusiu, zrobimy sobie SELFIE?„.

#świattakbardzodoprzodu #cobędzieza5lat?!

* * *

Czytam Lence książkę o Roszpunce. Dochodzimy do fragmentu, kiedy czarownica zamyka ją w wieży. „I zamknęła dziewczynę w wysokiej wieży, z jednym tylko oknem, bez drzwi”.

Lenka: „Mamusiu, to jak ta czarownica tam wchodziła?”

Ja: „Po włosach Roszpunki„.

Lena: „Ale mamusiu, jak ona tam weszła pierwszy raz z Roszpunką?! Przecież nie mogła po jej warkoczu„.

#notak #truestory #mojedziecko #takiemądre

* * *

Dzieci pluskają się w fontannie obok placu zabaw. Lenka najchętniej też by tam wskoczyła. Niestety, po tym jak kiedyś, późnym wieczorem, wpierdzielając kebsy na pobliskiej ławce (taka tam romantyczna randka z mężem), widziałam trzech bezdomnych moczących tam nogi i psa – nie pozwalam jej się kąpać. Tłumaczę zgodnie z prawdą: że to niehigieniczne, bo woda niefiltrowana, bo zarazki, bo gorączka, bo wysypki i ZUM. Lena rozumie. Mówi: „Mamo, to ja sobie tu postoję, popatrzę jak im ta wysypka wychodzi„. Stoi, patrzy. Nagle podchodzi do grupki dzieci. Ręce pod boki i coś do nich mówi. Za chwile grupka rozchodzi się do swoich mam, każde ze skonsternowaną miną. Pytam więc co ona im powiedziała. Na co Lenka „Powiedziałam im, żeby się tak nie cieszyli, bo wszyscy i tak skończą w szpitalu„.

#zarokpowieżemikołajnieistnieje #pureevil

* * *

To wprawdzie nie nasz dialog, ale też RODZINNY.

Tenże sam plac zabaw, z baseno-fontanną pełną zarazków. Dwóch chłopców (6-7 lat) biega dookoła, jeden nagle by się poślizgnął. Wyrwało mu się więc siarczyste „O ku*wa!”. Matka siedząca na kocu, pomiędzy gryzem grillowanej kiełbasy a sztachnięciem się fajeczką, woła obu pytając oburzona: „Który to?! Który powiedział ku*wa?!”. W końcu jeden się przyznał. Na co mama: „Ty?! No poje*ało cię żeby tak mówić?! Skąd ty znasz takie słowa?!”

#nociekaweskąd

* * *

Siedzimy przy niedzielnym obiedzie. Lena wystrojona w sukienkę, bo tak chciała. Dziubiąc widelcem w talerzu, spogląda na swoją sukienkę, to na tatę, na sukienkę, na tatę. W końcu żując kotleta mówi: „Tata, a moja sukienka jest dłuższa niż twoja„. Tata odpowiada z uśmiechem „Ha, ha, heheszki, ale przecież tata nie ma sukienki„.

Lena: Nieprawda, masz.

Tata (już z lekkim przerażeniem): Nie, nie mam!

Lena (przestała żuć kotleta, patrzy mu się głęboko w oczy i z pełną powagą mówi): Masz. Widziałam. W szafie.

#ładnerzeczy #amyślałamżewiemjużwszystkoonim

Facebookgoogle_pluspinterest

Dodaj komentarz